Krzysztof Rutkowski złożył zawiadomienie na policji w związku z pytaniami Wojciecha Czuchnowskiego, dziennikarza „Gazety Wyborczej”. Detektyw zarzuca mu pomówienie. Pełnomocniczka Rutkowskiego, mecenas Monika Schölzke, skierowała też pismo do wydawcy gazety, spółki Wyborcza w Grupie Agora. Oceniła w nim, że działania dziennikarza naruszyły dobra osobiste jej klienta oraz obowiązek szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu materiałów prasowych.
Zawiadomienie zostało złożone 24 października 2026 roku w II Komisariacie Policji Komendy Miejskiej Policji w Łodzi. Poprzedniego dnia Czuchnowski wysłał Rutkowskiemu SMS, a następnie obaj rozmawiali przez telefon.
Pytania dotyczyły licencji detektywa
Czuchnowski pracował nad tekstem o odzyskaniu przez Rutkowskiego licencji detektywa w lipcu 2026 roku. Zapytał go, który komendant policji wydał pozytywną opinię potrzebną do uzyskania licencji oraz czy w trakcie tej procedury musiał odnieść się do zarzutów oszustwa stawianych mu przez część klientów. Treść SMS opublikował serwis Blaskonline.pl, powiązany kapitałowo i personalnie z telewizją Republika.
Dziennikarz wyjaśnia, że zainteresował się licencją także dlatego, że Rutkowski ponownie pojawił się publicznie jako obrońca Michała Kołodziejczaka, byłego wiceministra rolnictwa. Kołodziejczak mierzy się z oskarżeniami o przemoc, agresję, poniżanie współpracowniczek i nakłanianie do zażywania substancji odurzających. Czuchnowski dodaje, że zna Rutkowskiego od początku lat 90., co tłumaczy bezpośrednią formę SMS.
Sprzeczne relacje z rozmowy
Według Schölzke rozmowa telefoniczna rozpoczęła się 23 października około 19:40 i trwała około 19 minut. Pełnomocniczka twierdzi, że dziennikarz podważał kompetencje Rutkowskiego, kwestionował zasadność wydania mu licencji przez Komendę Wojewódzką Policji w Łodzi i nie przyjmował jego wyjaśnień dotyczących cofnięcia licencji. Zarzuca mu także manipulacyjną retorykę, ataki werbalne wymierzone w Rutkowskiego i łódzką policję oraz formułowanie zarzutów dotyczących rzekomych czynów zabronionych na szkodę klientów detektywa.
Czuchnowski przedstawia inny przebieg rozmowy. Twierdzi, że zadawał standardowe pytania dziennikarskie, a Rutkowski zaczął na niego krzyczeć, więc zakończył połączenie. Dziennikarz zapewnia, że nagrał rozmowę i może na tej podstawie wykazać, jak przebiegała. Zapowiada też publikację tekstu o Rutkowskim i niektórych metodach jego działania na łamach „Gazety Wyborczej”.
Blaskonline.pl przytoczył stanowisko detektywa, który wiąże sprawę ze swoim zaangażowaniem dotyczącym Kołodziejczaka. Serwis napisał również, że Rutkowski pracuje w branży od 36 lat, a Czuchnowskiego nazwał „cynglem »Gazety Wyborczej«”. Sławomir Jastrzębowski, prezes spółki BlaskOnline wydającej serwis, przyznał, że redakcja powinna była zwrócić się do dziennikarza o stanowisko. Zapowiedział, że poprosi o to swoich pracowników, jeśli jeszcze tego nie zrobili.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.