Policyjny komunikat mówił wprost, że aresztu nie było
Cała sprawa zaczęła się od informacji opublikowanej w zakładce „Aktualności” na stronie ksp.policja.gov.pl. Policja opisała incydent i zaznaczyła jasno: sąd nie przychylił się do wniosku Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Południe o zastosowanie tymczasowego aresztu wobec podejrzanego. W komunikacie widniała data 14 października, ale nie było godziny publikacji.
Tego samego dnia po godzinie 10 o zajściu na warszawskim SOR-ze napisała „Gazeta Wyborcza”. Z opisu wynika, że redakcja wiernie zacytowała policyjny komunikat. Później temat zaczął żyć własnym życiem i trafił do kolejnych dużych mediów.
WP napisała o trzech miesiącach aresztu
O sprawie informowały między innymi TVP3 Warszawa oraz Onet. Około godziny 15 pojawił się też artykuł na wp.pl, w którym można było przeczytać o trzech miesiącach aresztu dla sprawcy. To właśnie ten szczegół okazał się nieprawdziwy.
Niesprawdzoną informację podał również TVN24, na co zwrócił uwagę Patryk Słowik, publikując zrzut ekranu z zajawką artykułu. Później dziennikarz napisał na X: „Okazuje się, że czołowe polskie media zmyśliły informację o tym, że mężczyzna, który zrobił zadymę w szpitalu (sprawa porodu), został tymczasowo aresztowany”.
Pełnomocnik mężczyzny dowiedział się o sprawie z X
Informacja zaczęła krążyć dalej w serwisie X. Na jeden z repostów trafił mecenas Olaf Szczypiński, pełnomocnik opisywanego w artykułach mężczyzny. To właśnie wtedy sprawa wyszła na jaw z zupełnie innej strony.
„O sytuacji dowiedziałem się w środę wieczorem z portalu X. Jedno z kont podało dalej link do materiału Wirtualnej Polski. Sprawa podobna do prowadzonej przez moją kancelarię, z tą różnicą, że sąd zastosował areszt. Chwilę później zrozumiałem, że to jedna i ta sama sprawa” — powiedział mecenas Olaf Szczypiński w rozmowie z nami.
Pytany o źródło pomyłki, pełnomocnik stwierdził, że „najpewniej doszło do pomyłki redakcyjnej”. Dodał też, że nie analizował dokładnie, kto podał tę wersję wydarzeń jako pierwszy.
„Nie analizowałem tego dokładnie, ale część mediów podawała informacje zgodne z prawdą, czyli że aresztu nie było, a w niektórych redakcjach pojawiła się informacja, że areszt był. Kto opublikował informację jako pierwszy, nie wiem” — skomentował mecenas Olaf Szczypiński.
WP zamieściła sprostowanie, TVN24 poprawiło tekst
Mecenas Szczypiński przekazał, że rano 16 października dostał telefony z przeprosinami od redakcji. Jak relacjonował, Wirtualna Polska zamieściła sprostowanie, a TVN24 również poprawiło materiał. Pełnomocnik zaznaczył też, że jego klient przyjął przeprosiny.
„Wirtualna Polska zamieściła sprostowanie, TVN24 również. Dodatkowo otrzymaliśmy przeprosiny telefonicznie za zaistniałą sytuację. Rozumiemy, że była to pomyłka. Klient przeprosiny przyjął” — podsumował mecenas Olaf Szczypiński.
WP zostawiła adnotację, ale nie wskazała innych mediów
Obecnie artykuł na portalu TVN24.pl przedstawia prawidłową wersję wydarzeń. W tekście nie ma jednak adnotacji o zmianach. Inaczej wygląda sytuacja na wp.pl, gdzie materiał został poprawiony, a na dole strony pojawiła się informacja o zmianach oraz przeprosiny.
„Od redakcji: W pierwszej wersji artykułu, za innymi mediami, błędnie podaliśmy, że 26-latek został aresztowany. Prokuratura wnioskowała o tymczasowy areszt, ale sąd tego wniosku nie uwzględnił. Tekst został poprawiony. Za pomyłkę przepraszamy.” — napisała redakcja wp.pl.
Jak opisano w źródłowym materiale, redakcja wp.pl nie odpowiedziała na pytanie, z których „innych mediów” korzystała, podając dalej nieprawdziwą informację. Do chwili publikacji tekstu odpowiedź nie nadeszła.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.