Tygodnik Powszechny chce pokrywać koszty ze sprzedaży treści
Wydawca "Tygodnika Powszechnego" zakłada model, w którym podstawą finansowania będą przychody ze sprzedaży treści. Jak mówi Jacek Ślusarczyk, prezes spółki Tygodnik Powszechny, celem jest dojście do poziomu, na którym wpływy te wystarczą na pokrycie całości kosztów. Reklama miałaby w takim układzie stanowić dodatkowe źródło pieniędzy na inwestycje i dalsze podnoszenie jakości publikacji.
"To realne w nieodległej perspektywie czasu. Przychody ze sprzedaży reklam staną się dla nas swoistą premią, którą będziemy mogli przeznaczyć na inwestycje i dalsze podnoszenie jakości naszych publikacji" — mówi Jacek Ślusarczyk, prezes spółki Tygodnik Powszechny.
Liczba subskrybentów cyfrowych przekroczyła 13,5 tysiąca
W rozmowie z "Presserwisem" Jacek Ślusarczyk poinformował, że liczba cyfrowych subskrybentów "Tygodnika Powszechnego" przekroczyła 13,5 tysiąca. Jak zaznaczył, jeszcze pod koniec ubiegłego roku liczba cyfrowych subskrypcji wynosiła 4 tysiące. Według prezesa oznacza to bardzo szybki wzrost.
"To oznacza bardzo dynamiczny, spektakularny wzrost. Pod koniec ubiegłego roku liczba cyfrowych subskrypcji kształtowała się na poziomie 4 tysięcy" — wskazuje prezes spółki Tygodnik Powszechny.
W pierwszym kwartale bieżącego roku średnia sprzedaż "Tygodnika Powszechnego" wyniosła 22 258 egzemplarzy. To wzrost o 11,8 procent w porównaniu z tym samym okresem 2025 roku, według danych Polskich Badań Czytelnictwa. Z kolei w drugim kwartale tego roku sprzedaż sięgnęła 23 605 egzemplarzy, co oznacza wzrost o 13,8 procent. W grupie tygodników opinii pozostałe tytuły notowały spadki sprzedaży.
Wydawca stawia na cyfrową sprzedaż i niezależność od reklam
Jacek Ślusarczyk zapowiada, że celem spółki jest podwojenie liczby czytelników w ciągu dwóch lub trzech lat. Jak wyjaśnia, priorytetem pozostaje sprzedaż cyfrowa, ale wydawca rozwija także prenumeratę papierową obsługiwaną przez InPost, Pocztę Polską i GLS oraz sprzedaż kioskową. Prezes podkreśla również znaczenie jakości tekstów, tradycyjnej korekty i systemu podwójnej adiustacji, w tym fact checkingu.
"Stawiamy sobie za cel podwojenie liczby czytelników w perspektywie dwóch, trzech lat" — mówi Jacek Ślusarczyk.
"Przyczynę wzrostowego trendu upatrujemy w realizacji postawionych celów. Priorytetem jest sprzedaż cyfrowa, ale dużą wagę przykładamy do rozwoju prenumeraty papierowej obsługiwanej przez InPost, Pocztę Polską i GLS, a także do sprzedaży kioskowej. Jesteśmy świadomi, że nasi czytelnicy oczekują od nas wysokiej jakości tekstów, nie zrezygnowaliśmy z tradycyjnej korekty, mamy rozbudowany system podwójnej adiustacji tekstów, w tym fact checkingu. Ponosimy niemałe koszta, ale wierzymy, że jeśli będziemy dbali o jakość, czytelnicy nas zauważą i docenią" — dodaje Ślusarczyk.
Prezes spółki podkreśla, że wydawca zbliża się do momentu, w którym przychody z subskrypcji cyfrowej i tygodnika drukowanego będą mogły pokrywać koszty działalności. W jego ocenie taki model wzmacnia niezależność redakcji, ponieważ kluczowe decyzje dotyczące kształtu pisma podejmują redaktor naczelny i jego zastępcy, a nie wydawca kierujący się wpływami reklamowymi.
"W większości polskich mediów znakomita część przychodów wydawcy pochodzi ze sprzedaży reklam. W związku z tym zazwyczaj kluczowe decyzje podejmuje wydawca, a nie redaktor naczelny. W naszym modelu zarządzania to redaktor naczelny i jego zastępcy decydują o kształcie pisma. Nasi bieżący czytelnicy, ale także czytelnicy potencjalni, są naszym bezcennym kapitałem. Muszą być pewni, że na naszych łamach nie pojawiali się i nie pojawią się reklamodawcy oferujący kontrowersyjne usługi czy produkty. Chodzi nam również o to, by reklamodawcy i sponsorzy mieli pewność, że na naszych łamach reklamują się w dobrym towarzystwie. Dlatego w roku 2011 odmówiliśmy agencji, która chciała na naszych łamach reklamować Amber Gold. Świat mediów zdawał sobie sprawę, że jest to piramida finansowa, jednak pomimo tej powszechnej wiedzy można było znaleźć reklamy Amber Gold w wielu opiniotwórczych mediach. W 2023 roku nie zgodziliśmy się na przygotowanie dodatku o kryptowalutach, ponieważ reklamodawcą miała być Zondacrypto" — wspomina Jacek Ślusarczyk.
Jak ocenia prezes spółki Tygodnik Powszechny, niezależność od reklamodawców jest podstawą niezależności i jakości pracy redakcji. Dodał, że reklamy mają być dla wydawcy zyskiem dodatkowym, a nie podstawą utrzymania. Według jego deklaracji osiągnięcie tego celu może nastąpić w ciągu najbliższych sześciu miesięcy.
"Dlatego chcemy, by zyski z reklam stanowiły zyski w pewnym sensie ponadwymiarowe, a wszystkie koszty były pokrywane ze sprzedaży treści. Wszystko wskazuje na to, że możemy osiągnąć ten cel w ciągu najbliższych sześciu miesięcy" — podsumowuje prezes spółki Tygodnik Powszechny.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.