Świdnica i biuletyn „Moja Świdnica” pod lupą
Pracownicy Miejskiej Biblioteki Publicznej w Świdnicy przygotowują miejski biuletyn „Moja Świdnica”. Spór o finansowanie wydawnictwa oraz wynagrodzenia osób zaangażowanych w jego tworzenie trafił do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. 7 października 2026 roku SKO uchyliło decyzję dyrektorki biblioteki, która odmówiła ujawnienia danych osób otrzymujących dodatkowe wynagrodzenie za pracę przy gazecie.
„Moja Świdnica” ukazuje się od 2018 roku, a jej nakład wynosi 15 tysięcy egzemplarzy. Formalnym wydawcą tytułu jest Miejska Biblioteka Publiczna. Gazeta jest bezpłatna dla czytelników, ale jej przygotowanie i dystrybucja są finansowane z publicznych pieniędzy.
Z dokumentów, które uzyskał niezależny portal Świdnica24, wynika, że czterech etatowych pracowników biblioteki dostało łącznie 19 615 zł w 2025 roku na podstawie dodatkowych umów zlecenia i o dzieło. Wynagrodzenia miały dotyczyć między innymi pisania tekstów, wykonywania zdjęć i pozyskiwania reklam. Biblioteka potwierdziła też, że osoby zatrudnione na stanowiskach tworzonych lub dofinansowywanych przez Powiatowy Urząd Pracy wykonywały zadania związane z redagowaniem, korektą, dystrybucją biuletynu i obsługą jego portalu.
SKO uchyliło odmowę ujawnienia danych o umowach
Dyrektorka biblioteki nie zgodziła się na ujawnienie nazwisk osób otrzymujących dodatkowe wynagrodzenia oraz konkretnych wypłaconych kwot. Uzasadniała to ochroną prywatności pracowników. Po odwołaniu redakcji Świdnica24 Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Wałbrzychu uchyliło tę decyzję. Uznało, że mieszkańcy mają prawo znać dane dotyczące umów cywilnoprawnych finansowanych z publicznych pieniędzy, a biblioteka musi ponownie rozpatrzyć wniosek.
„Odbieram te działania jako omijanie przepisów, bo to nie jest biuletyn miejskiej biblioteki publicznej. To unik prezydent miasta do stworzenia czegoś poza strukturą urzędu miasta, co pozwala m.in. na "rozmydlanie" i ukrywanie faktycznych kosztów wydawania takich – de facto – gazet” — mówi Wirtualnemedia.pl Marek Kowalski, wydawca Świdnica24.
„Ani my, ani miejscy radni nigdy nie otrzymaliśmy pełnego zestawienia kosztów, a ukrywa się przede wszystkim płace zatrudnionych do tworzenia "biuletynu" osób. Od miesięcy wysyłamy wniosek o udostępnienie informacji publicznej, zarówno do urzędu miasta, jak i dyrektor miejskiej biblioteki publicznej” — dodaje Marek Kowalski, wydawca Świdnica24.
Jak podkreśla, decyzja SKO dotyczy wyłącznie dodatkowych umów, a nie pełnych kosztów zatrudnienia osób pracujących przy biuletynie. Według ustaleń Świdnica24 sam kolportaż gazety w latach 2018–2025 kosztował około 700 tysięcy złotych.
„Zgodnie z decyzją SKO biblioteka publiczna ma obowiązek przedstawienia umów zleceń, w ramach których jej pracownicy piszą teksty do miejskiego biuletynu. Ta decyzja dotyczy jedynie umów zawieranych poza zasadniczą umową o pracę. Nigdy dyrektorka biblioteki nie ujawniła, ile wynosi pula na płace w ramach umów o pracę dla redagujących gazetę. Nigdy też nie ujawniła ich zakresów obowiązków, więc nawet nie mamy jak porównać, czy dodatkowe umowy przypadkiem nie pokrywają się z tym, za co jest już płacone. Cały czas mówimy o publicznych pieniądzach. W tym przypadku nie ma żadnej transparentności, ale o to chodzi, żeby nie drażnić mieszkańców i wmawiać im, że mają darmową gazetę lokalną” — dodaje Marek Kowalski, wydawca Świdnica24.
Szczytno po zamknięciu tygodnika uruchomiło miejski informator
W Szczytnie przez lata ukazywały się dwa tygodniki. „Kurek Mazurski” był wydawany od 1990 roku i przez długi czas pozostawał głównym lokalnym medium. W 2008 roku pojawił się „Tygodnik Szczytno”, który dziś pozostał jedynym takim tytułem na tym rynku.
„Kurek Mazurski” zakończył działalność z końcem 2025 roku po wydaniu 1610 numerów. W ostatnim czasie był opisywany jako medium sprzyjające burmistrzowi i jego środowisku politycznemu. Z kolei „Tygodnik Szczytno” bywał przedstawiany jako bardziej neutralny.
„Nie ukrywamy, że stoją za nią względy ekonomiczne. Zapotrzebowanie na tradycyjną, papierową prasę jest coraz mniejsze. (...) Decyzję podobną do naszej w ostatnim czasie podjęły również inne gazety lokalne, które rozpoczynały działalność mniej więcej w tym samym czasie, co my. Wysokie i stale rosnące koszty związane z utrzymaniem etatów, kolportażem i drukiem "Kurka" powodują, że dalsze jego wydawanie stało się nieopłacalne. Do tego dochodzą coraz niższe wpływy z reklam i ogłoszeń, a także ekspansja mediów i portali internetowych przekładająca się na spadek liczby czytelników” — poinformowano w ostatnim liście do czytelników „Kurka Mazurskiego”.
Pod listem podpisali się redaktor naczelny Andrzej Olszewski i główna dziennikarka Ewa Kułakowska. Po zamknięciu tygodnika Ewa Kułakowska zaczęła pracę w Bibliotece Miejskiej w Szczytnie jako bibliotekarka, a do jej obowiązków należy także przygotowywanie Informatora Miejskiego „Moje Szczytno”.
To drukowany periodyk publikowany od stycznia bieżącego roku, czyli od momentu, gdy w strukturach biblioteki pojawiła się była dziennikarka. Ewa Kułakowska uczestniczy w wydarzeniach z udziałem burmistrza, wykonuje zdjęcia, a następnie przygotowuje opisy. Informator jest darmowy i trafia między innymi do komunikacji miejskiej, instytucji, przychodni oraz wybranych punktów miasta.
Łódź.pl z dotacją przekraczającą 6 mln zł
W obszernym tekście na Wirtualnemedia.pl opisano więcej przykładów zaangażowania bibliotek miejskich w wydawanie samorządowych mediów. W Polsce jest to legalne, a jednym z przykładów pozostaje Łódź.pl. To bezpłatny periodyk rozprowadzany w każdy poniedziałek, środę i piątek w nakładzie 60 tysięcy egzemplarzy w autobusach, tramwajach oraz w czerwonych skrzynkach na przystankach.
Według danych przywołanych w źródłowym tekście, w 2025 roku wydawca Łódź.pl otrzymał od urzędu miasta w Łodzi ponad 6 milionów złotych dotacji na ten cel. Wydawcą jest Biblioteka Miejska. Dla porównania Andrzej Andrysiak, były szef Stowarzyszenia Gazet Lokalnych, a obecnie szef newsroomu „Rzeczpospolitej”, mówił Wirtualnemedia.pl, że przeciętny roczny budżet lokalnej gazety wynosi od 400 tysięcy do 1 miliona złotych.
W tekście wskazano też, że w zeszłym roku łódzkie dzienniki wydawane przez Polska Press, czyli „Dziennik Łódzki” i „Express Ilustrowany”, sprzedawały się łącznie w liczbie około 3,2 tysiąca egzemplarzy. To niemal 20 razy mniej niż nakład Łódź.pl. Podobnie opisana została sytuacja łódzkiego oddziału „Gazety Wyborczej”.
Dorota Szczepańska, zastępca dyrektora Biblioteki Miejskiej do spraw wydawnictw, jest jednocześnie redaktor naczelną portalu i gazety Łódź.pl. W strukturze biblioteki działa osobny dział redakcji, którym kieruje. Rekrutacje na stanowiska dziennikarskie i redakcyjne prowadzi bezpośrednio ta instytucja kultury, a w redakcji funkcjonuje podział na działy: kultura, historia, senior i sport.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.