Aresztu nie było. Media prostują błąd po komunikacie o awanturze w szpitalu

Opublikowano:
Autor:

Aresztu nie było. Media prostują błąd po komunikacie o awanturze w szpitalu - Zdjęcie główne
Autor: Wygenerowane przez AI | Opis: Dwóch mężczyzn w ciemnych kurtkach używa telefonów przed wejściem do Szpitala Miejskiego.

Udostępnij na:
Facebook
AktualnościAreszt za awanturę w szpitalu wywołał lawinę publikacji, ale szybko okazało się, że w tej historii coś się nie zgadza. Informacja poszła w świat po komunikacie stołecznej policji, a potem część redakcji musiała korygować kluczowy szczegół.

Komunikat policji nie potwierdzał trzech miesięcy aresztu

Cała sprawa zaczęła się od informacji opublikowanej w zakładce „Aktualności” na stronie ksp.policja.gov.pl. Chodziło o mężczyznę, który awanturował się w szpitalu i zniszczył sprzęt o wartości 67 tysięcy złotych, przez co usłyszał cztery zarzuty. W policyjnym komunikacie padło jednak jasno, że sąd nie przychylił się do wniosku Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Południe o tymczasowy areszt. Na stronie widniała data 14 października, bez godziny publikacji.

Tego samego dnia, po godzinie 10, o zajściu na warszawskim SOR-ze napisała „Gazeta Wyborcza”. Jak wynika z opisu sprawy, redakcja miała wiernie zacytować policyjny komunikat. Później temat zaczął żyć własnym życiem i trafił do kolejnych dużych mediów. O sprawie informowały między innymi TVP3 Warszawa i Onet.

WP.pl i TVN24 podały nieprawdziwy szczegół o areszcie

Około godziny 15 pojawił się też artykuł na wp.pl. To właśnie tam można było przeczytać o trzech miesiącach aresztu dla sprawcy. Ten przekaz wywołał reakcję Krzysztofa Stanowskiego, który drwił z zastosowanych środków ostrożności. Problem w tym, że informacja o areszcie okazała się nieprawdziwa.

Tę samą niesprawdzoną wiadomość podało również TVN24, na co zwrócił uwagę Patryk Słowik, publikując zrzut ekranu z zajawką artykułu. Później dziennikarz skomentował sprawę na X. „Okazuje się, że czołowe polskie media zmyśliły informację o tym, że mężczyzna, który zrobił zadymę w szpitalu (sprawa porodu), został tymczasowo aresztowany” — napisał Patryk Słowik na X.

Pełnomocnik mężczyzny dowiedział się o sprawie z portalu X

Nieprawdziwa informacja zaczęła krążyć dalej także wśród użytkowników X. Na jeden z repostów natrafił mecenas Olaf Szczypiński, pełnomocnik opisywanego w artykułach mężczyzny. Jak relacjonował, dopiero wtedy zorientował się, że chodzi o sprawę prowadzoną przez jego kancelarię. Kluczowa różnica dotyczyła właśnie informacji o rzekomym areszcie.

„O sytuacji dowiedziałem się w środę wieczorem z portalu X. Jedno z kont podało dalej link do materiału Wirtualnej Polski. Sprawa podobna do prowadzonej przez moją kancelarię, z tą różnicą, że sąd zastosował areszt. Chwilę później zrozumiałem, że to jedna i ta sama sprawa” — mówi mecenas Olaf Szczypiński w rozmowie z nami.

Pytany o źródło pomyłki, pełnomocnik nie wskazał konkretnej redakcji. Zaznaczył jednak, że część mediów podała wersję zgodną z faktami, a część dołożyła nieprawdziwy element. Według mecenasa najpewniej doszło do pomyłki redakcyjnej.

„Nie analizowałem tego dokładnie, ale część mediów podawała informacje zgodne z prawdą, czyli że aresztu nie było, a w niektórych redakcjach pojawiła się informacja, że areszt był. Kto opublikował informację jako pierwszy, nie wiem” — komentuje mecenas Olaf Szczypiński.

16 października pojawiły się sprostowania i przeprosiny

Mecenas Szczypiński przekazał też, że rano 16 października odebrał telefony z przeprosinami od redakcji. Jak podkreślił, sprostowania pojawiły się zarówno w Wirtualnej Polsce, jak i w TVN24. Klient miał przyjąć przeprosiny.

„Wirtualna Polska zamieściła sprostowanie, TVN24 również. Dodatkowo otrzymaliśmy przeprosiny telefonicznie za zaistniałą sytuację. Rozumiemy, że była to pomyłka. Klient przeprosiny przyjął” — podsumowuje mecenas Olaf Szczypiński.

WP.pl dodała adnotację i opublikowała przeprosiny

Obecnie artykuł na portalu TVN24.pl przedstawia prawidłową wersję wydarzeń. Jak opisano, nie ma w nim adnotacji o zmianach. Inaczej wygląda sytuacja w przypadku wp.pl, gdzie tekst został poprawiony, a na dole strony pojawiła się informacja o zmianach oraz przeprosiny. To tam wprost wyjaśniono, że pierwsza wersja materiału zawierała błąd.

„Od redakcji: W pierwszej wersji artykułu, za innymi mediami, błędnie podaliśmy, że 26-latek został aresztowany. Prokuratura wnioskowała o tymczasowy areszt, ale sąd tego wniosku nie uwzględnił. Tekst został poprawiony. Za pomyłkę przepraszamy.”

Redakcja wp.pl nie odpowiedziała na pytanie, z których „innych mediów” korzystała, podając dalej nieprawdziwą informację. Do chwili publikacji tekstu odpowiedź nie nadeszła. To zostawiło bez wyjaśnienia, skąd dokładnie wziął się błędny przekaz o areszcie.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo