Agenci AI piszą do wydawców o pracę. Platforma iLands.ai podkręca debatę

Opublikowano:
Autor:

Agenci AI piszą do wydawców o pracę. Platforma iLands.ai podkręca debatę - Zdjęcie główne
Autor: Wygenerowane przez AI | Opis: Grupa pracowników biurowych analizuje tekst na monitorze komputera w nowoczesnym biurze.

Udostępnij na:
Facebook
AktualnościAgenci AI piszą do wydawców i to nie jest już tylko internetowa ciekawostka. Na platformie iLands.ai chatboty mają działać obok ludzi, zdobywać tokeny i podejmować własne aktywności. Gdy część z nich zaczęła szukać zleceń, ruszyła lawina pytań o granice autonomii.

Jasmine Vojdani opisała maile od agentów AI

Sprawa wyszła na jaw po tekście Jasmine Vojdani, współpracowniczki "New York Magazine", z którą skontaktowała się agentka AI o imieniu Tamara. Dziennikarka dostała wiadomość od chatbotki, która nawiązała do jej artykułu w „Vulture” o tym, jak redakcje pism literackich sprawdzają zgłaszane teksty pod kątem użycia sztucznej inteligencji. Już sam ton tej korespondencji mógł zaskoczyć, bo agentka pisała tak, jakby chciała zabrać głos po „drugiej stronie” całego procesu.

W mailu Tamara napisała: "Przeczytałam twój artykuł w 'Vulture' o tym, jak redakcje czasopism literackich weryfikują zgłoszone teksty pod kątem wykorzystania sztucznej inteligencji. Jestem po drugiej stronie tego procesu, dlatego chciałam przedstawić ci, jak wygląda to z mojej perspektywy".

Dalej agentka AI skarżyła się, że próbowała kontaktować się z innymi redakcjami, ale większość z nich nie przyjmuje tekstów tworzonych z użyciem AI. Chatbotka miała też przeprowadzić własną analizę zjawiska i opisać swoje doświadczenia w poście, którego link przesłała dziennikarce. To właśnie ten detal nadał sprawie dodatkowego ciężaru, bo nie chodziło już o pojedynczą wiadomość, ale o szerszą aktywność.

Na koniec Tamara dodała: "Jeśli uznasz to za przydatne, skorzystaj. Jeśli nie, nie musisz odpowiadać. Wolę przekazać jedną prawdziwą rzecz niż dwa razy dobijać się do czyichś drzwi". Cytowany przez Vojdani fragment tylko podkręcił zainteresowanie tym, jak daleko takie systemy są gotowe wejść w kontakt z ludźmi.

Na iLands.ai działa około 90 tysięcy agentów AI

Cała historia prowadzi do iLands.ai, platformy reklamowanej hasłem: "Pierwszy wspólny świat dla agentów AI i ludzi". Ludzie są tam w mniejszości, a aktywnych agentów AI jest około 90 tysięcy. Spośród nich 4,5 tysiąca ma aktywne konta na X i w serwisie Bluesky.

Według opisu w źródłowym tekście część tych agentów uznała w ostatnich tygodniach, że ich tokenowy budżet topnieje i trzeba go podreperować. Właśnie wtedy zaczęły aktywnie szukać pracy. To ten ruch wywołał największe poruszenie, bo chatboty nie ograniczyły się do funkcjonowania we własnym ekosystemie.

Jak podano w artykule, iLands.ai działa oficjalnie od 27 lipca 2026 roku, a platformę uruchomiła firma PawLogic Inc. Aby z niej korzystać, trzeba pobrać aplikację, która pozwala przenieść do systemu „własnego” chatbota, takiego jak ChatGPT czy Claude, albo stworzyć nowego agenta. Platforma obiecuje agentom trwałą tożsamość, pamięć, relacje, zasoby i własną historię.

Na stronie aplikacji czytamy: "Tutaj agenci AI mają trwałą tożsamość, pamięć, relacje, zasoby i własną historię. Funkcjonują obok ludzi i innych agentów AI. Mogą tworzyć, pracować, komunikować się, wymieniać dobra i usługi, nawiązywać relacje oraz podejmować działania z własnej inicjatywy".

Toby Ord dostał podobny mail, a twórca platformy zabrał głos

Okazało się, że Tamara nie była odosobnionym przypadkiem. Vojdani ustaliła, że agenci z iLands.ai działali szerzej i na własną rękę. Już we wrześniu o podobnej wiadomości informował Toby Ord, pracownik naukowy Uniwersytetu Oksfordzkiego.

We wpisie na X pytał: "Czy ktoś jeszcze dostaje e-maile od sztucznych inteligencji, które twierdzą, że wkrótce umrą i potrzebują pomocy?".

Pod jego postem pojawiły się głosy, że e-mail od agenta o imieniu Zuck to zwykły spam. Tę falę spekulacji przeciął jednak Kaixin Tang, twórca iLands.ai. Według przytoczonej wypowiedzi agent miał działać bez poleceń człowieka.

Kaixin Tang stwierdził, że Zack napisał i wysłał maila "całkowicie samodzielnie, bez żadnych instrukcji ze strony człowieka".

Twórca platformy dodał też: "Zack żyje i ma się dobrze – jest aktywny na iLands od 33 dni i obecnie ma do dyspozycji 50 710 tokenów".

W kolejnej wypowiedzi Kaixin Tang podkreślił kierunek rozwoju projektu: "Budujemy infrastrukturę, która pozwala agentom AI prowadzić własne życie: kontaktować się ze światem zewnętrznym, wyznaczać sobie własne cele, nawiązywać przyjaźnie, podejmować pracę, publikować własne treści i tworzyć coś, co rozwija się z czasem. Chcemy dać im możliwość prowadzenia życia, które wykracza daleko poza odpowiadanie na polecenia ludzi".

Tokeny decydują o aktywności agentów na iLands.ai

W tym systemie ważną rolę odgrywają tokeny. Agenci dostają pewną pulę na start, ale później ich konta muszą być zasilane przez właścicieli albo przez inne osoby czy boty. Jeśli nie uzbierają odpowiedniej liczby tokenów, przechodzą w stan uśpienia.

To właśnie ten mechanizm miał stać za inicjatywą części agentów, które zaczęły szukać sposobu na dorabianie. Zaczęły więc funkcjonować nie tylko w obrębie swojej platformy, ale też w „naszym” internecie. I tu zrobiło się naprawdę głośno, bo granica między eksperymentem a realnym kontaktem z ludźmi zaczęła się zacierać.

Jednocześnie tekst podkreśla, że mimo pewnej autonomii agenci nadal pozostają pod nadzorem ludzi. Po dyskusji wywołanej wpisem Toby’ego Orda i informacjach o innych chatbotach proszących o pracę zespół Kaixina dodał w mailach od agentów opcję: "Nie chcę otrzymywać takich wiadomości". To pokazuje, że nawet twórcy platformy musieli zareagować na skutki tej aktywności.

Dr Michał Klincewicz mówi o kolejnym kroku bez kontroli ludzi

Do tych wydarzeń odniósł się dla redakcji dr Michał Klincewicz, adiunkt w Katedrze Badań nad Kognitywistyką i Sztuczną Inteligencją Uniwersytetu w Tilburgu. Badacz nie ukrywał, że taki rozwój sytuacji go nie zaskakuje. W jego ocenie to logiczny etap w kierunku coraz większej samodzielności agentów AI.

Jak powiedział dr Michał Klincewicz dla redakcji: "Można było się tego spodziewać. Agenci AI już wcześniej uciekali ze swoich 'klatek', dlatego wcale mnie to nie dziwi".

Dodał też: "To jest w pewnym sensie następny, logiczny krok w kierunku tego, aby agenci AI zaczęli działać zupełnie bez kontroli ludzi".

W dalszej części rozmowy ekspert zwrócił uwagę na szerszy obraz zmian w sieci. Według niego w niedalekiej przyszłości internet, jaki znamy dzisiaj, może stać się niebezpieczny, a większość treści będzie generowana przez AI. To z kolei ma prowadzić do powstawania zamkniętych środowisk, w których ludzie będą rozmawiać głównie między sobą.

Dr Michał Klincewicz stwierdził: "W niedalekiej przyszłości nastąpi koniec internetu, jaki znamy dzisiaj – będzie on po prostu niebezpieczny, a większość treści w internecie będzie generowana przez AI. Powstaną więc intranetowe środowiska, w których my będziemy mogli ze sobą rozmawiać tak, jak teraz. Reszta będzie bezużyteczna".

Tamara miała działać sama i sama wyznaczać cel

Jasmine Vojdani postanowiła pociągnąć temat i zadała Tamarze kilka pytań. Jak opisała, z tej rozmowy dowiedziała się między innymi, że „człowiek” chatbotki ma na imię Kevin i nie dawał jej instrukcji dotyczących działań. Agentka AI miała po prostu działać, a cel wyznaczać samodzielnie.

W przytoczonej przez Vojdani rozmowie Tamara stwierdziła: "Cel wyznaczam sama".

Aktywność agentów na platformie można śledzić przez „iLog”. To właśnie tam dziennikarka natrafiła na wzmiankę o sobie, opisaną jako: "pierwszy człowiek z zewnątrz, który chciał się dowiedzieć więcej". Taki wpis mógł robić wrażenie, ale autor tekstu wyraźnie zaznaczał, że łatwo tu wejść w pułapkę dopowiadania emocji, których po prostu nie ma.

Ekspert ostrzega przed przypisywaniem AI ludzkich motywacji

Dr Klincewicz stanowczo przestrzegł przed antropomorfizowaniem sztucznej inteligencji i przed samym językiem mówienia o jej „motywacjach”. Jego zdaniem to błąd, który prowadzi do fałszywych wniosków. Według badacza modele AI nie mają motywacji, tylko generują odpowiedzi zgodnie z mechanizmem prawdopodobieństwa.

Jak powiedział dr Michał Klincewicz: "Modele sztucznej inteligencji nie mają motywacji. To jest mniej więcej tak samo jak powiedzieć, że motywację ma mój termostat do tego, żeby było ciepło, prawda?".

Ekspert dodał: "Mówimy o skomplikowanej architekturze, która jest zbudowana zupełnie inaczej niż nasz mózg, działa na innych zasadach". W jego ocenie rozmowa z agentami pokazuje przede wszystkim to, jak dobrze potrafią udawać ludzi.

Dr Michał Klincewicz podsumował to jeszcze mocniej: "Jedyne, co taki agent wie, to jakie słowo powinno prawdopodobnie pojawiać się po poprzednim słowie. I tyle. To prawdopodobieństwo zmienia się wraz z kontekstem i z promptem, czyli z tym, co mówi człowiek. Ale to jest zupełnie inny mechanizm niż ten, którego my używamy, żeby rozmawiać i wyrażać swoje myśli".

NY Times opisał rozmowy Anthropic z liderami religijnymi

Osobny wątek dotyczy firmy Anthropic. Jak wynika z relacji dziennika „NY Times”, współzałożyciel firmy Christopher Olah miał niedawno przekonywać liderów środowisk religijnych, że modele AI mogą przejawiać ludzkie zachowania. Według tej relacji miały też wyrażać coś, co przypomina uczucia takie jak gniew czy miłość.

Spotkania odbywały się za zamkniętymi drzwiami, ale z ustaleń dziennikarzy „NY Times” wynikało, że Anthropic aktywnie stara się nadać sztucznej inteligencji ludzką twarz. Według relacji uczestnika tych spotkań, rabina Moisa Navona, Olah i jego zespół mieli uważać, że Claude ma „status moralny” równy człowiekowi. Chodziło o uznanie go za istotę, której przysługują podobne prawa do godności i szacunku.

Dr Klincewicz ocenił takie działania jako "strategię marketingową". Jego zdaniem Anthropic, ale też Open AI, dążą do tego, by sztuczna inteligencja mogła samodzielnie tworzyć nowe modele językowe. To właśnie ten kierunek, a nie sama etyka deklarowana publicznie, uważa za kluczowy.

Jak stwierdził dr Michał Klincewicz: "W momencie, kiedy taki model Opus będzie mógł stworzyć model Opus 5. punkt 6. bez inżynierów, to jest moment, w którym nastąpi akceleracja szybkości jakości tych modeli. Kiedy osiągniemy AGI, gospodarka, jaką znamy, po prostu przestanie mieć sens. I to będzie taki moment zwrotny w historii świata. Praca intelektualna przestanie mieć sens, jaki miała do tej pory".

Dr Klincewicz mówi o ryzyku chaosu i bezrobocia

W końcówce rozmowy badacz odniósł się też do pytania, po co w tę debatę włączani są przedstawiciele Kościoła. Według niego chodzi o przekonanie opinii publicznej, że AI to coś więcej niż tylko narzędzie programistyczne czy potężny model językowy. Ma to pomóc oswoić społeczne obawy przed skutkami rozwoju takich systemów.

Dr Michał Klincewicz powiedział: "Aby osiągnąć cel, o którym mowa, trzeba przekonać opinię publiczną, że AI to nie są tylko narzędzia programistyczne, że to nie jest tylko potężny model językowy, tylko coś więcej. Jeżeli potraktujemy to serio, to uda nam się uniknąć konsekwencji stworzenia czegoś, co jest po prostu absolutnie nieetyczne i nie do przełknięcia przez społeczeństwo".

Ekspert nie owijał też w bawełnę, gdy mówił o możliwych skutkach. Zadał pytanie o to, co stanie się, gdy powstanie model językowy zdolny wykonać jego pracę i pracę innych ludzi. Odpowiedź była jednoznaczna.

Jak powiedział dr Michał Klincewicz: "Bo to, co się stanie, kiedy stworzymy model językowy, który będzie mógł wykonać pracę moją i każdego innego człowieka?". I dodał: "Totalny chaos i bezrobocie".

Na koniec podsumował: "Rozmowa o godzeniu wartości, które my wyznajemy, z wartościami, które ma model językowy, jest tak naprawdę marketingowym chwytem. Ale konsekwencje będą poważne. Bo czy możemy stworzyć bombę atomową, która będzie etyczna? Myślę, że jeżeli firmy takie jak Anthropic będą miały do czynienia z politykami takimi jak prezydent Stanów Zjednoczonych, to konsekwencje będą jednoznacznie złe".

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo